Podczas swojej pracy ze zwierzętami wiele razy udało mi się zaobserwować, że większość ich blokad i zabrudzeń energetycznych niestety pochodzi od ich opiekunów. Tak jak i ludzie mają one swoją ładowność i pojemność. Jeżeli są przeładowane i pozamykane wtedy uzewnętrznia się to w ciele fizycznym w postaci chorób, a także w zachowaniu i kondycji psychicznej itd.
W większości przypadków od razu po zabiegu u zwierzęcia jest uzdrowienie lub rozwiązanie problemu. Niestety jeżeli zwierzak choruje na nowotwory a choroba ta jest sporo posunięta ciężko pokonać, naprawić, odbudować spustoszenie jakiego dokonała ta energia. Jednak ulga jaką otrzymuje zwierzę po zabiegu jest ogromna a jej efekty widać od razu w zachowaniu.
Jeżeli chodzi o odpieranie ataków negatywnych energii to koty łatwiej sobie radzą niż psy. Niestety z czasem i one potrzebują pomocy od strony energetycznej w postaci oczyszczenia ich biopola z podczepień czy energii.
Mały pies wielki duchem. Zawsze w energetycznym polu ochronnym swojego opiekuna.
Bierze na siebie ile może ale i jej odporność energetyczna ma swoje granice. Po zabiegach psia depresja spada a pies cieszy się życiem i wraca do formy.
Nieufny ze względu na swoje wcześniejsze doświadczenia. Ale udaje nam się po mału rozwijać i stabilnie iść do przodu.
Żyjąca na wolności i dokarmiana Jednak i ona potrzebuje wsparcia w postaci zabiegów.
Sa dla siebie jak bracia. przed rozpoczęciem zabiegów przy każdej konfrontacji lała się krew. Relacja była pełna agresji i walki o terytorium.
Pół dzikie kotki dokarmiane przez swojego opiekuna. Mama zmaga się z chorymi nerkami i innymi schorzeniami. Nad tym pracujemy na zabiegach.
Kot żyjący na wolności. Pierwszy „drapichrust” w dzielnicy. Wypadła mu sierść, miał też problemy z łapą. Teraz u niego dobrze, wiosną rusza w kolejny teren.
Grupa, która robi niesamowitą robotę dla swoich opiekunów, a zabieg dla nich był grupowy. Potrzebowała oczyszczenia energetycznego.
Pies do uśpienia zabrany ze schroniska przez obecnych opiekunów, których teraz nie odstępuje na krok. Przyjaciel wszystkich, zero agresji jednak czasem ma swoje ciężkie dni.
Pies ze schroniska był do uśpienia. Swoje ostatnie lata przeżył aktywnie dzięki swojej bratniej duszy. Znalazł opiekuna, który go pokochał. Niestety przegrał walkę z nowotworem krwi. Dzięki zabiegom jego droga była lżejsza i bardziej „komfortowa”.
Masz pytanie? A może chcesz umówić się na sesję lub warsztaty? Skontaktuj się i zobacz jak odchodzi to, co Ci nie służy.
